Eventy

Świąteczne

AMORGOS

Są takie miejsca na świecie, które zobaczyliśmy w filmach . Marzy nam się aby koniecznie odwiedzić takie miejsce. Ja mam takich kilka, plac w Marakeszu – Jamaa el Fna, Sycylia – miasteczko Castellamare, Kuala Lumpur. Jest też jedno, bardzo wyjątkowe dla mnie w ostatních latach, wyspa Amorgos na której kręcono film Wielki Błękit Luca Besson.

Miejsce z niezwykłą energią. Wyspa położona na morzu egejskim dość daleko od Aten. Żeby tam dotrzeć potrzeba wielogodzinnej podróży promem. Pierwszy raz miałem okazję ją odwiedzić pływając jachtem od wyspy do wyspy z przyjaciółmi.  Byliśmy 3 dni na tej wyspie, a wieczorne kolacje spędzone w tawernie jak zwykle przeradzał się w wesołą imprezę z pijackimi śpiewami.

No cóż nie będę ukrywał, iż Grecja ma to do siebie, że wina za kołnierz się nie wylewa. Białe dobrze schłodzone jest idealnym towarzyszem do prostych smaków jak: sałatka z pomidorów i ogórków z fetą i czarnymi oliwkami Kalamata, kalmarów z grilla, pieczonej ryby czy ośmiornicy.

 

Ale to nie jedzenie oczarowuje, które jest oczywiście fenomenalne. Sama wyspa jest magiczna. Nie za duża i nie za mała. Nie da się na niej nudzić przez kilka dni a skuter z wypożyczalni jest idealny do poruszania się po całej wyspie.

Port Katapola to baza i miejsce wypadowe do miasteczka w połowie wyspy i plaży na jej końcu.

Skuter, puste asfaltowe drogi, dookoła wspaniałe rozległe widoki na skaliste wybrzeże i obłędnie niebieską wodę – aż chce się rozkręcić gaz na maxa i gnać.

Zawsze towarzyszy mi butelka białego schłodzonego wina w schowku skutera. Torebka z marynowanymi oliwkami i suszona na słońcu ryba, to wszystko czego potrzebuję w tym momencie do pełni szczęścia.

 

Życie jest proste i należy sie tymi prostymi radościami cieszyć i umieć z nich korzystać. Kiedyś miałem takie marzenia, co to ja bym chciał mieć , co mi jest koniecznie potrzebne itd.

Ale posiadanie rzeczy to tylko uwiązanie – im mniej masz tym jesteś wolniejszy, pewniejszy siebie i szczęśliwszy. Ale do tego trzeba dojść samemu.

Wszystkie troski pojawiają sie gdy zaczynasz gromadzić. A często są to rzeczy zupełnie zbyteczne, a ich nadmiar wprowadza do życia chaos. Dopiero gdy to zrozumiałem zacząłem cieszyć się otaczającą mnie przyrodą, towarzystwem ludzi i tym, że jestem wolny i moge kierować moim życiem tak jak chcę.

 

 

Skuter, 80 km/h gorące powietrze, gnam z miasteczka w którym mieszkam w stronę zatoczki gdzie kręcono jedną ze scen z Wielkiego Błękitu.

Być może pamiętacie scenę, gdzie młody chłopiec budzi się w starej greckiej chacie nad samym morzem. Okazało się, że ta filmowa chata to grecka kapliczka przerobiona na potrzeby filmu na mały domek.

Stoi na skarpie z niemożliwie pięknym widokiem na morze, po lewej stronie wysoko na zboczu góry położony jest klasztor do którego można dojechać a potem wspiąć sie stromymi schodami. Miejsce niezwykłe.

 

 

 

 

 

 

 

Obok mała kamienista plaża z turkusową wodą. Słońce, trochę nurkowania, parę łyków schłodzonej Retsiny i jest fenomenalnie.

 

Wsiadam na skuter i długa na koniec wyspy, nazwy nie pamiętam ale jest tam duża piaszczysta plaża położona na cyplu, widok zapiera dech w piersi, dla takich widoków warto żyć. Zjeżdżam pędząc z góry  i kładę się na kierownicy skutera, jakbym co najmniej jechał na sportowym ścigaczu.

 

 

W jedynym przy plaży barze, pozbijanym ze starych strawionych słońcem i wiatrem desek kupuje szklaneczkę ouzo z wodą i lodem. Nie jestem wielkim fanem tego drina ale poddaję się klimatowi miejsca i sączę anyżowe świństwo z uśmiechem na twarzy.

Słońce grzeje niemiłosiernie, nie wiem ile jest ze 40 stopni chyba. Nie można juz mówić o opaleniźnie lecz o czarnym kolorze skóry w standardzie. Ktoś kto nie lubi słońca miałby tu niezły problem.

Nie wiem jak Wy ale ja za długo nie mogę usiedzieć na miejscu, lubie się opalać, trochę ponurkować, słuchanie muzy i czytanie książek jest git, ale co dalej ? Włącza mi się szwędanie po okolicy w japonkach na nogach,  z butelką białego w ręku i aparatem. W ten sposób eksplorowałem już nie jedną wyspę, plażę i dżungle, jest to sprawdzona metoda.

Wino nadaje wrażliwości, patrzy się  innaczej na otoczenie, bardziej miękko co pozwala na ciekawy dobór obiektów do fotografowania i inne kadrowanie. Ma to zapewne znaczny wpływ na finalny efekt zdjęć.

 

 

Przeniosłem się w inne miejsce, niedaleko od drogi, którą jechałem na plażę jest ukryta zatoka. Trzeba do niej dojść po wysuszonym słońcem,  kamienistym zboczu, przejść kawałkiem wąwozu i docieramy do wraku statku, który nie mam pojecia kiedy tu zatonął ale widać, że było to kilkadziesiąt lat temu.

On również zagrał scenkę w Wielkim Błękicie, to wrak w którym nurkował Enzo Molinari chcąc uratować nurka, który w nim utknął. W filmie była to Sycylia, w rzeczywistości kręcono tę scenę także tu na Amorgos.

 

 

Robiło się już późne popołudnie, słońce kładło się coraz niżej. Kolory kamieni zmieniały się w miedziano-rdzawy a mi było tam coraz lepiej. Jak już trafiałem do takiego zapomnianego przez świat miejsca, chcę tam chwilę mieć dla siebie, na dokładne obejrzenie, sfotografowanie.

Nocny powrotny rajd po krętej górskiej trasie był jak oczyszczenie po całym dniu. Kolacja w tawernie, pół lub litr białego a do tego, morze o kilka metrów od stolika.
Czy potrzebujemy czegoś więcej by odpocząć zarówno ciałem jak i duchem. Jutro powtórzyłem tę trasę raz jeszcze.

 

 

Wiem, że to jedno z miejsc do których będę wracał na pewno. Amorgos.
A poniżej przepis na spaghetti del mare ( jakie w filmie Wielki Błękit główni bohaterowie wciągali co prawda już będąc na Sycylii ale pasuje mi to do całości 🙂

Spaghetti del mare

4 porcje

Składniki:

360 g spaghetti, 500 g omułki (małże), 500 g vongole,  12 dużych świeżych krewetek, 1 duży świeży kalmar, łyżka soku z cytryny oliwa z oliwek extra vergine, 2 ząbki czosnku, 1 mała cebula, natka pietruszki, 40 ml białego wytrawnego wina np. Vermentino, pieprz do smaku, sól morska, szczypta suszonego peperoncino.

Przygotowanie
Do garnka wkładamy omułki i vongole, dodajemy sok z cytryny i szczyptę soli, zamykamy garnek przykrywką. Gdy się otworzą odlewamy płyn przez sito i odstawiamy małże. W rondlu na oliwie z oliwek podsmażamy siekaną drobno cebulkę, czosnek. Dodajemy pociętego w krążki( oczyszczonego wcześniej ) kalmara i krewetki. Chwilę podsmażamy, dolewamy białego wina i odparowujemy a następnie dodajemy płyn z gotowania muli i vongoli wcześniej odlany. Gotujemy około 5 minut. Jeśli potrzeba doprawiamy odrobiną soli i świeżym pieprzem oraz szczyptą peperoncino.
Gotujemy makaron spaghetti „al dente” w osolonej wodzie. Makaron wraz z sosem i owocami morza dokładnie mieszamy na patelni dodajemy posiekaną natkę pietruszki. Podajemy gorące natychmiast 🙂
Paweł Paszek-Pietruch
Facebook

Instagram
Pinterest